Braki w dokumentacji

10 apr
2010

Jaaaaaaa! Hep! Andrzej rzucił się w dziwacznym skurczu. Przewrócił się na krześle do tyłu. Rymnął na podłogę. Helena zerwała się od stołu przerażona. Próbując pomóc mężowi wylała kawę, która szybko dołączyła do reszty sobotniego śniadania na podłodze.

Andrzej jęknął, podźwignął się jakby nie zważając na prawo ciążenia, wyprostował się i przeciągnął tak, że prawie było słychać jak trzeszczą ścięgna. Stawy zaterkotały jak blokada w kabestanie. Andrzej spojrzał zdziwiony, rozejrzał się jakby pierwszy raz widział swoje mieszkanie i tak jak stał, tak wyszedł, bez słowa, w skarpetkach, krokiem spieszącego się gdzieś Romana Giertycha.

Czytaj dalej